Rozdział VIII "Mizukage" >> piątek, 21 marca 2008 00:06:38
Ohayoo! Tak, wiem długo nie pisałam ^^". Pozwalam wam, abyście wymierzyli mi surową karę bądź ukatrupili na miejscu XD. No, cóż... khymm tak już jest z moimi obietnicami... mogę tylko liczyć, że spodoba się wam notka. Dziękuje za liczne komentarze (nie licząc spamów, których nie zabrakło) a także za miłe słowa x]. Chciałam powiedzieć, że po boku są muzyczki, które powinny umilić wam czas, podczas czytania ;]. O! I chciałam jeszcze napisać co sądzę o komentarzu panny clam-k jak mniemam, ale po dłuższym zastanowieniu się, stwierdziłam, że jest to zbędnę, gdyż i tak tego nie przyczyta. A teraz zapraszam do lektury ;].
PS Ci, którzy chcą być powiadamiani o nowych notkach to, zapraszam do księgi ;) - Wchodzenie na komentarze, kogo mam powiadamiać jest zbyt upierdliwe xp
###
Za pięć minut wybije jedenasta. Temperatura wzbiję się jeszcze wyżej, niż dotychczas, a promienne słońce wzniesie się ku górze w miarę swoich możliwości. Dokuczy ludziom swoją nachalnością. Spiecze ich ręce, plecy i twarze. Spowoduje czerwony bądź brązowy kolor opalenizny, zależący od karnacji przechodnia; Tłum gapiów, który przed chwilą uczestniczył w przyglądaniu się kłótni dwóch przyjaciół, teraz, nagle rozchodził się po krańcach wioski, niedowidząc żadnej, konkretnej sensacji.
- Coś nie tak? – Spytał czarnowłosy, który wciąż z fascynacją przyglądał się niebieskookiemu.
- Zapomniałeś, że powinniśmy zajrzeć do szpitala? – Spojrzał z pod byka na założyciela organizacji Hebi.
- Chodzi Ci o Haruno? – zerknął na bruneta trzymającego różowo-włosą. – Przejdzie jej.
- Obyś miał racje. – Skrzywił się, słysząc zobojętniony ton Uchihy – Gadaj, czego chcesz. Mam dziś dość napięty program.
Blond włosy nie czekając na odpowiedź spojrzał po raz kolejny w niebo jakby czekając na grom z jasnego nieba. Co miał uczynić? Uchiha wydawał mu się poważny i jakby to powiedzieć... lepszy? Milszy? Chociaż... a może to tylko złudzenie, które omamiło go swoim urokiem? Gdyby widział go wcześniej, być może nie dałby mu szansy, na którą liczył, ale po tak długim czasie... wszystko staje się wybaczalne. Tak, czas leczy rany. Zgadzał się z tym z całą zupełnością. Uchiha – przeleciała mu przez głowę - Ech... trudny z Ciebie orzech do zgryzienia; Spojrzał raz jeszcze na przyjaciela.
- Już Ci mówiłem. – Na jego twarzy wkradł się mało widoczny uśmiech – Mam do Ciebie pewną prośbę. – Ruszył wolnym krokiem ku zdziwionemu Naruto – Wysłuchasz mnie?
Dwie odmienne tęczówki tyknęły się wzrokami. Lustrowały się nawzajem, badając każdy zapomniany zakątek oka. Nawet ktoś, kto ich nie znał, mógłby powiedzieć, że jeden drugiego zżerał spojrzeniem, wygłodniałego zwierzęcia.
- On chcę się z tobą kochać – zaszumiało w uszach błękitnookiego, który usłyszawszy słowa odwrócił się w trybie natychmiastowym ku właścicielowi głosu.
- Że słucham, co bardzo? – Podenerwowany spojrzał na Sai’a. – Co masz na myśli? Ty.. udam, że tego nie słyszałem...
- Udawać sobie możesz, ale każdy może potwierdzić, że Uchiha wpatruje się ciągle w twojego p-e-n-i-s-a... – przeliterował ostatnie słowo, aby skupić na nim największą uwagę słuchaczy.
- SAI! – krzyknął oburzony i oblany buraczym, ale jakże słodkim rumieńcem, Naruto.
- I kto tu ma kłopoty z kompanami z drużyny? – Zapytał chłodnym, choć rozbawionym tonem Uchiha.
- Przymknij się Sasuke, teraz rozmawiam z Sai’em – posłał mu groźne spojrzenie. – Mógłbyś się w końcu przestać ze mnie nabijać?
- Ale ja naprawdę lubię twojego pe....
- Pfff! NIE kończ – wydarł się na nic nie robiącego z tego sobie Sai’a, poczym odwrócił się od niego na pięcie, przymykając oczy ze złości i zagryzając dolną wargę, na której zaczęła powolnym ciurkiem spływać czerwona, ciepła ciecz.
Czarnowłosy przysłuchiwał się chwilowej kłótni. Brzmiała ona tak jakby tą dwójkę coś łączyło. Jakby.. jakaś szalona i nocna przygoda. Nasuwało mu się dręczące jego umysł pytanie. „Czy oni ze sobą spali?”
- Czy wy…- zaczął niepewnie.
- NIE! – Zaprzeczył jasnowłosy, robiąc pełną wyrzutu minę.
- Codziennie, gdzie się da. - Uśmiechnął się śnieżnobiały, na co Naruto zareagował szybkim odwrotem głowy ku niemu.
- Zboczeniec – syknął, – Jeśli już z kimś, to na pewno nie ze mną.
- Ale on o tym nie wie – uśmiechał się wciąż promiennie Sai.
- Gdybyś nie trzymał Sakury, to przysiągłbym, że był byś „trochę” poobijany!
Kolejne kłótnie i wymiany zdań, wcale nie przeszkadzały członkom organizacji Hebi wybuchać śmiechem. Tak, tak dobre jest przebywanie w towarzystwie, Uzumakiego, chociażby, dlatego, że każdy, nawet taki ludzki drań jak Sasuke mógł uśmiechać się do woli. Było to, jak najbardziej wskazane i uzasadnione.
Zza rogu budki wyszła szóstka shinobi. Kierowali się w stronę naszych bohaterów z wyraźnymi zdumieniami aczkolwiek niedowierzającymi minami. Można by powiedzieć, że wszyscy tak „pięknie” wyglądali, gdyby nie sam fakt, że Mizukage nic sobie z tego nie robiła.
- KONNIICHIWA! – Krzyknęła radośnie, poczym podeszła, do Uchihy i przyjacielsko cmoknęła go w policzek – Widzę, że już poznaliście swoją misję – zerknęła na blond włosego, który znacząco podniósł jasną brew, nie rozumiejąc do końca, co autorka tych słów miała na myśli.
- Hokage-sama – zwróciła się do jasnowłosego – O to twoja ochrona – za klasnęła dłońmi – Ma Cię ochraniać przed niebezpieczeństwami, radzić radami i usługiwać, na każde twe zawołanie – położyła mu dłoń na ramieniu – A w razie jakichkolwiek problemów zwracać się do mnie, a postaram się pomóc – mrugnęła znacząco zieloną tęczówką.
- Kage wioski ognia nie potrzebuje ochrony – mruknął.
- Widzisz, młotku. Tak się boją o twoje bezpieczeństwo i niezaradność, że wynajęli mnie w trosce o twój tyłek – dociął mu czarnowłosy.
- Nie odzywaj się tak, do Hokage-sama, zdrajco z Konohy! – Krzyknął podenerwowany Konohamaru, na słuch, że ktoś śmie, obrażać jego przyszłego a zarazem prywatnego sensei’a.
- Spokojnie Konohomaru – studził młodzieńca, Kakashi – My też się cieszymy, że nic Ci nie jest, Sasuke. – Uśmiechnął się zza maski – Aczkolwiek zastanawia mnie, czemu Sakura jest nie przytomna.
- Chwilowa niedyspozycja – rzekł z rozbawieniem Sai.
- Widzę, widzę – pokiwał zrozumiale głową, szarowłosy. – Jak długo nie chcieliście mnie zaprosić na drużynowe spotkanie?
- A ty znów swoje! – Jęknął Uzumaki – To było nie planowane, nie masz, co się czuć odtrącony.
- Co poradzę, że interesuje mnie życie moich dawnych i obecnych adeptów?
Rozmowa zmierzała powoli ku załamaniu.
- Nie kłócić się – zgasiła ich młoda Mizukage – Zapraszam was na zwiedzanie Taki-gakure! – na jej twarzy zagościł jeszcze większy uśmiech niż ten przed dziesięciu minut. – Czeka nas długi dzień! – Złapała ręką pod pachę Uzumakiego – Musimy zajrzeć jeszcze do szpitala. Kto, wie? Może ta dziewczyna dostała udaru? – Dumała – W każdym bądź razie, za mną! Ja prowadzę! – Podskoczyła, ciągnąc za sobą swoich towarzyszy, którzy już z mniejszym entuzjazmem za nią podążali.
Zgred-chan
Dodaj komentarz
10 komentarzy
|
little-strange :: piątek, 21 marca 2008 12:24:40 193.242.104.2
|
|
|
Oh jak ja lubie opowiadania!
Z przyjemnością bym sobie jeszcze poczytała....i z pewnoscia bede tu częsciej wchodzić.
|
|
:: piątek, 21 marca 2008 13:08:26 Adres ukryty
|
|
|
No nareszcie jakieś dłuższe opowiadanko ^^
Jest co czytać przynajmniej..
Bardzo fajne xDD
Buźka ;*
|
|
Mizumi.mylog.pl :: piątek, 21 marca 2008 15:26:17 89.174.6.176
|
|
|
Rozbrajasz mnie swoimi notkami A stwierdzenie Sai'a że Sasuke chce sie kochać z Naruto i patrzy sie na jego penisa zwaliło mnie z nóg I pytanie Sasuke, czy Sai i Naruto ze soba spali("wszędzie gdzie sie da") Hmm... To drużyna Hebi ma chronić Naruto o__O xD Ale fajnie xDxD A Sakure to ty jednak zaprowadź do szpitala bo ten "udar" może jej zaszkodzić xD I proszę cie pisz szybciej notki xD
|
|
lemon-yaoi :: piątek, 21 marca 2008 19:29:14 Adres ukryty
|
|
|
Rany, ale namieszałaś... xD
|
|
Siedemnastka.mylog.pl :: piątek, 21 marca 2008 21:27:22 91.90.114.49
|
|
|
Bardzo mi się podoba to , że nie zrobiłaś z Saska jakiegoś cukierkowatego , miękkiego i mięczakowatego gamonia ;D ... W końcu kochamy Sasa za to , że jest draniem ;D
|
|
Agata.mylog.pl :: piątek, 21 marca 2008 23:20:37 83.7.3.11
|
|
|
Oo...! że tak powiem. Tak się ucieszyłam, jak zobaczyłam nowy rozdział!
Zostałam zabita. Sai i Naruto mnie najzwyczajniej w świecie zamordowali swoją niecodzienną konwersacją. ^^
Jak zawsze ładnie, pięknie i ogólnie cudownie. Mi baardzo się podobało.
Czekam na następną część i mam nadzieję, że pojawi się duużo szybciej.
Życzę dużo weny!
|
|
:: sobota, 22 marca 2008 11:49:24 Adres ukryty
|
|
|
A ja tylko nieśmiało wtrącę, że 'nie' z przymiotnikami piszemy razem :)
Swoją drogą, lubię Naruto *tańczy* więc będę zapewne Cię odwiedzać ^^
|
|
:: sobota, 22 marca 2008 17:55:03 83.13.182.187
|
|
|
Co za rozmowy..a Saso miał pewnie ubaw xDDD bde tu czesciej lukac XD a Sakury nielubie wiec moze nawet zdechnac XDDD pozdrawiam dodałam do fav i zapraszam ;*
|
|
narutomek.mylog.pl :: sobota, 22 marca 2008 19:06:07 83.31.149.101
|
|
|
Yo fainy blog zapraszam domnje www.narutomek.mylog.pl
|
|
:: poniedziałek, 24 marca 2008 16:00:54 217.153.99.184
|
|
|
<b>hell-o! hm. ciekawie. chyba się skuszę na całą lekturę.
zapraszam do siebie. :)</b>
|