Rozdział XI "Cała prawda" >> środa, 4 czerwca 2008 23:03:39
Hyhy, zabijecie mnie (ja wam to po prostu mówię). Zwolniłam tempo w opowiadaniu, gdyż stwierdziłam, że Sasuke stał się zbyt miękki XD. O rany, co ja porobiłam! Mówię wam, jakaś telenowela z tego wyjdzie! Pewnie znajdziecie jakieś błędy, ale nie mam już sił, aby je poprawić - wszystko mnie drażni w chwili obecnej ==. Ah! I jeszcze wczoraj narodził mi się w głowie kolejny zarys sasunaru w innej wersji, a właściwie zrodził się dzięki filmowi, w którym wystąpił Eddy Murphy (czy jak to się te nazwisko pisze). Naruto - jako glina - wciela sie do gangu, w którym dowodzi Sasuke :D Po prostu jestem zachwycona własnym geniuszem XD. Narazie mam tylko skrawek tego opowiadania, ale gdybym miała je opublikować, to chyba już na innym blogu :). A teraz nie przedłużam i daję kolejną część opowiadania ;)

###

Dwaj przyjaciele udali się do łazienki. Nie szli długo, gdyż okafelkowane pomieszczenie z prysznicem oraz wanną, znajdywało się o jedna parę drzwi dalej od kuchni. Naruto z wypisanym uśmiechem wepchnął Uchihę do środka, a jego głowę włożył pod strumień lodowatej wody. Czarnowłosy chciał już zaprotestować, gdyby nie głos Uzumakiego, który odbił się echem po kafelkach.
- Wiesz, od pewnego czasu, zastanawiam się, co powoduje, że człowiek się zmienia.- Zawahał się, poczym ciągnął dalej - Nie chodzi mi o zmianę fizyczną, lecz o tą psychiczną – Sasuke zauważył, że z każdym słowem wypowiedzianym przez blondyna, jego uśmiech zmniejszał się o cal, a kiedy tych cali nagromadziło się dosyć sporo, jego uśmiech jak bańka mydlana znikł całkowicie z jego twarzy.
- I? – Sasuke przekręcił głowę w stronę głosu przyjaciela, pokazując tym samym, że słucha swojego rozmówcę.
- Doszedłem do wniosku, że zmieniamy się przez ludzi – szorował dokładnie głowę czarnowłosego chłopaka, zdejmując zawieszone kawałki cebuli na czarnych kosmykach – Zapoznając się z kimś, ofiarujemy naszą cząstkę siebie, kawałek duszy jak nitkę z kłębka. Dajemy ją osobie na przechowanie, aby ją pielęgnowała najlepiej jak tylko potrafi, a w zamianę, rezerwujemy ten kawałek, tą nitkę tylko dla tej osoby. Jest to piękne, a zarazem okrutne. Widzisz, jeśli podarujemy tą nitkę osobie, która odchodzi, to ta cząstka, nitka naszej duszy, odchodzi wraz z jej właścicielem. A przecież ta nitka, to ona, kawałek po kawałku tworzy kłębek nitek - naszą duszę. Jeśli rozdajemy ludziom nitki, które tworzą nasz kłębek, naszą duszę, a ludzie, którym powierzyliśmy te drobne sznurki, znikają, odchodzą.... zabierają je razem ze sobą, zabierają kawałek naszej duszy i powodują, że ten, nasz kłębek nitek, już nigdy nie będzie w całości – zakręcił kurek od wody, poczym podał suchy ręcznik przyjacielowi.
- Co zamierzasz mi przez to powiedzieć? – Rozkojarzony mową kolegi, Uchiha niezręcznie wycierał mokre włosy.
- Dawny Naruto, którego kiedyś znałeś już nigdy nie wróci, Uchiha... – Zmierzał w kierunku drzwi, kiedy poczuł uścisk na swoim nadgarstku – nie proś, za dużo osób odeszło, abym mógł być taki sam...
- To pozwól mi poznać tego Naruto, którego jeszcze nie znam – niepewne, proszące spojrzenie zerknęło na błękitne, wyrozumiałe oczy.
Uzumamki pustym wzrokiem spojrzał w czarne oczy Sasuke. Nic nie powiedział, wyszedł. Bezceremonialnie, bez odpowiedzi, zniknął za drzwiami łazienki. Uchiha zagryzł zęby. „Co za dureń i te jego pieprzone gadki” zdołał pomyśleć, zanim do łazienki wszedł Suigetsu.
- I jak się plan wiedzie? – Zapytał go ze swoistym, drażniącym uśmieszkiem na twarzy.
- Doskonale, myślę, że połknęli haczyk – szaleńczy, psychopatyczny wyraz twarzy zagościł u Sasuke – Ten głupek, wierzy w moją zmianę. – Chłodny, zlodowaciały głos obił się o uszy niebiesko włosego.
- To, kiedy zaczynamy? – Zmienił nieco tor pytań, widząc zachowanie Uchihy.
- Już niedługo, już niedługo – uśmiechał się pożądliwie, kołysając się ku wannie, którą kurczowo trzymał rękoma. – już niedługo, pomszczę cały ród – zaśmiał się bez emocjonalnym, suchym śmiechem, choć serce mu podpowiadało, że to będzie jego najgorszy i najobrzydliwszy czyn jaki uczyni, czyn, którego będzie żałował do końca swych dni. (Wybaczcie za te chore zachowanie Sasuke, ale ja musiałam to napisać XD)

„No to pięknie, Uchiha, ależ Ty głupi jesteś” – zza drzwiami stał przysłuchujący się rozmowie dwóch mężczyzn, Naruto. Usłyszał wszystko to, co chciał wiedzieć, nawet i więcej. „Uh, ale wy ohydni jesteście” w jego umyśle zarysował się obraz gołego Sasuke i Suigetsu razem w niecodziennej postawie.” Wiedziałem, że coś planujesz, ale to? Br...”. Obrzydzony blondyn odszedł z pośpiechem od drzwi, przy których jeszcze nie tak dawno stał. Czuł, że żołądek mu się przekręca i czym prędzej pognał do kuchni, szukając umywalki, do której, po krótkim czasie mógł zwrócić swoje dzisiejsze śniadanie.
- Naruto, coś się stało? – Zapytała zaniepokojona Sakura, która zobaczyła niecodzienną reakcję, Uzumakiego.
- Nigdy więcej... – Wyjąkał, poczym łapiąc za wodę w butelce, wyszedł z domu.
- Ale... Naruto... Czego, nigdy więcej? – Przerażona jego zachowaniem, Haruno pomknęła do drzwi, krzycząc do zmierzającego ku lasowi, blondyna. Jednak, nie doczekała się odpowiedzi na swoje pytanie...

***

Dni mijały nieubłaganie, zbliżając się do końcowego dnia wielkiego festynu w wiosce Taki-gakure. Dzień ten, był wyczekiwany i upragniony, ponieważ miał wnieść wiele zmian w życie ludzi tej ubogiej wioski. Ten dzień był bez smutków i łez. Każdy się śmiał lub, chociaż próbował bądź udawał, że się śmieje. W końcu nie często zdarzają się takie festiwale, na których główną atrakcją są walki głów z różnych Krajów, a każdy odważny może spróbować wezwać Kage na pojedynek. Jak już napomknęłam, ten dzień był szczególny i wyjątkowy, zwłaszcza dla pewnej grupy młodych shinobi.
- Ludzie, zaraz się spóźnimy! – Zza drzwi łazienki wyleciała brązowowłosa dziewczyna. Ubrana w długi, ciemno zielony płaszcz, ozdobiony trzema, wielkimi kwiatami, które były ułożone u dołu kostiumu i jeden malutki, który znalazł sobie miejsce na piersi. Zaś w ręku dziewczyny spoczywał długi miecz, który zwany powszednie był jako katana. Ten kilogramowy ubiór Mizukage, sprawił zachwianie jego właścicielki, która z hukiem wylądowała na podłodze.
- Spostrzegawcza jesteś – mruknął Sasuke, spoglądając na koleżankę. – Zbieraj się, wszyscy już wyszli – podał jej pomocną dłoń, z której skorzystała.
- Tak, masz rację – Pozbierała się do porządku, chwytając za przydługi materiał sukni, poczym w trybie ekstremalnym wyleciała z mieszkania, pozostawiając zażenowanego, zdanego wyłącznie na siebie Uchihę

***

Dochodziła trzecia popołudniu, a walki kage kontra kage, wciąż trwały. Ku zdziwieniu Sasuke, Naruto w chwili obecnej tytułował jako najlepszy Kage, w końcu nie przegrał ani jednej walki, a na jego ciele nie było ani kropelki krwi. Był strasznie zacięty, groźny i taki... nieswój? W niektórych chwilach mogło się wydawać, że zabije jakąś z głów innej osady. Jego determinacja, pewność siebie i stanowczość zbudziła u wszystkich lęki, wobec jego osoby, a on z wypisanym zadowoleniem na twarzy podszedł do pękającego ze złości Uchihy.
- I jak? Chyba mi nie powiesz, że nie stałem się lepszy? – Uśmiechnął się triumfalnie, wycierając ręcznikiem spływający pot ze swojego czoła.
- Z demonem w środku, każdy by wygrał – dociął mu swoją zgryźliwością, Sasuke. Nienawidził przyznawać racji, wobec tego próbował ją omijać.
- Hah, ależ Ty głupi Uchiha – na jego twarz wtargnęła pogarda i zniesmaczenie, które tak strasznie kręciło czarnowłosego. – Kyuubiego używam tylko i wyłącznie do treningów. W dzisiejszym świecie, nie ma dla niego miejsca. – lustrował go zniewieściałym spojrzeniem, które nie przeszkodziło mu w przybliżeniu się do niego – Po prostu mi zazdrościsz – wysyczał mu gorącym oddechem prosto w lodowate usta, powodując u rodzica wielkiego klanu fascynację a zarazem pożądanie. Ciało Sasuke przeszyły przyjemne ciarki, takie kojące, zimne. Zdawało się, że jego oczy pożerają ciało blondyna. – Nie gap się tak, gdyż wyglądasz niezbyt inteligentnie, a poza tym – zaczął ściągać przylepioną do jego ciała przepoconą, czarną koszulę, ukazując doskonale wyrzeźbione ciało. – Mam Cię na oku, Uchiha – ostatnie, chłodne spojrzenie posłane ze strony Naruto, który udał się na kolejny pojedynek.
- Jeszcze Ci pokażę, kto jest lepszy – warknął, odgarniając niesforny kosmyk z czoła.

***

Dochodziła godzina dwudziesta trzecia w nocy. Czas festynu dobiegał już ostatecznie końca, co potwierdzali ludzie, którzy udali się do pubów, aby zaczerpnąć kieliszka alkoholu po męczącej i udanej zabawie. Wśród nich można było ujrzeć młodego młodzieńca o czarnych włosach i równie tego samego koloru oczu. Wyglądał bynajmniej na ignoranta, pozbawionego sensu egzystencji. Wpatrywał się tępo w lekko brunatny napój z białą, puchatą pianą. Jego ręce lekko drżały, co spowodowało wylanie szklanki z piwem, kiedy pragnął wziąć łyka do spragnionych ust. „Kuso” – przeklął, pośpiesznie wstając, aby brunatna ciecz nie ubrudziła jego ubrania. Pewnie, gdyby tego dnia nie byłoby oblewania sukcesu wioski, to gwarantowane by było, że ludzie spojrzeliby na Uchihę jak na zwykłego pijaka, ale nie dzisiaj. Tego dnia wielu ludzi było pod wpływem alkoholu, sexu bądź pieniędzy. Wioska żyła własnym, niecodziennym stylem życia. Wszędzie udało się usłyszeć głośny śmiech, egzotyczną muzykę i gorącą mowę ciała.
Do baru wszedł blond włosy chłopak wraz z różowo włosą dziewczyną. Dobrze ubrani, w stanie trzeźwości rozejrzeli się dookoła, szukając dobrze im znanej twarzy. Można by powiedzieć, że należeli do nielicznej grupy ludzi w osadzie, którzy nie byli pod wpływem alkoholu, toteż błyskawicznie zrozumieli, że Uchiha też musiał skosztował smaku grzechu beztroskiej wolności.
- Teraz nam wszystko wyśpiewa – rzekł stanowczym głosem Uzumaki, który kierował się ku czarnowłosemu.
- Jesteś pewien, czy to fair? – Dopytała niepewnie Haruno, nie wiedząc, o co dokładnie chodzi.
- Jak najbardziej, nie zamierzam czekać z założonymi rękoma, do póty, do póki ten głupek nie zaszkodzi w Konoha.
- A czemu miałby to robić? – oburzona Sakura podniosła głos i spojrzała wyczekującym wzrokiem na blondyna.
- Zaraz się dowiemy – pewny siebie, usiadł naprzeciwko pijanego Sasuke, przesuwając się, aby Sakura mogła się dosiąść – I jak tam, Sasuke?
- Świetnie – wybełkotał z trudnością – nie wiedziałem, że życie może być takieee relakkkssujące – wziął łyk piwa – Chcesz? – Podsunął szklankę pod nos Naruto.
- Nie, dzięki – zlustrował go wzrokiem pełnym niezrozumienia i zawodu – Masz jakieś plany na najbliższy czas? – Dążył dalej do wyjaśniania dziwnej rozmowy z Suigetsu.
- Taaak – podniósł pijacki, kpiący wzrok – przelecieć Ciebie – podniósł rękę kierując ją w kierunek blondyna.
- A poza tym? – Zatrzymał dłoń Uchihy, powstrzymując się ledwo od wybuchu złości, ta sytuacja była absurdalna, nigdy nie spodziewał się takiego stanu rzeczy po Uchihy – zamierzasz coś jeszcze?
- Pocałować Cię.
- A coś, co nie jest związane ze mną? – Jego nerwy były ku granic swoich możliwości, a śmiercionośne spojrzenie zetknęło się z czarnymi tęczówkami.
- A co masz na myśli? – Kręcił głową na wszystkie strony – spytaj się, o co ci kurwa łazi, nie widzisz, w jakim jestem stanie?
- Właśnie widzę – zmarszczył brwi – zamierzasz coś z Konohą?
- Oczywiście, że kurwa zamierzam – zamówił kolejne piwo.
- A możesz nam powiedzieć, co? – Zaciekawienie rosło zarazem u Narutoo jak i Sakury.
- A coś w zamian?
- Słuchaj – podniósł się na równe nogi, nabierając tonu – To ja zadaję pytania, nie ty!
- Spokooojnie... nie słyszałeś, że złość piękności szkodzi? Powiem Ci, jeśli spełnisz jedno moje życzenie, okey? – Oparł się wygodniej o ławkę.
- Zastanowię się. – Wykrzywił twarz.
- To ja tez się zastanowię. – Parsknął śmiechem.
- Dobra, mów, zgadzam się – wkurzony Naruto, chcąc jak najszybciej skończyć tą idiotyczną rozmowę, naganiał Uchihę.
- Oooo, jaka zmiana postawy.
- Mów do cholery! – ponaglił go po raz kolejny.
Następny, powolny łyk piwa ze strony czarnowłosego.
- Już Ci kurwa mówię – odbiło mu się – Chcę ją kurwa zniszczyć.


Zgred-chan

Dodaj komentarz



7 komentarzy

kumi kumi.mylog.pl :: środa, 4 czerwca 2008 23:33:23
83.25.91.79

Świetnie piszesz dziewczyno!Masz talent ;)
Szkoda, że skończyłaś w takim ciekawym miejscu. Poprzednie opowiadanko, które zaczęłaś jest równie ciekawe ^ ^
Trzymaj siem cieplutko ;) Czekam z niecierpliwością na następną notkę :]

gg gonia gg gonia.mylog.pl :: czwartek, 5 czerwca 2008 14:41:24
83.15.238.26

świetne już nie moge sie doczekac kolejnej czesci :D buhahaha ale z tetgo sasa psychol (bez obrazy dla jego fanów) . ale po co chce ją zniszczyć O_o? ale pomysł z zgwałtem bardzo mie sie podoba  XD oczekuje nexta :D i zazdroszcze ocen :D

Siedemnastka Siedemnastka.mylog.pl :: czwartek, 5 czerwca 2008 14:44:26
91.90.114.49

Sasu u Ciebie jest taki WKURZAJĄĄĄĄĄCY (a co ja Shikamaru )
ALe jak ja KOFFFFFFFFAM zimnych Drani - moje ulubione danie :
Zimny drań na gorrrrąco ;]
Teraz Naru go przejrzał i się będzie Saś gęęęęsto tłumaczyć
Widziałaś spoiler?
Powiem tyle - Będzie się działo :D:D
PS. Jeśli to był szczery komplemment z twojej strony
(że to jeden z twoich ulubionych SN) to jestem zaszczycona , bo mogę DOKŁADNIE TO SAMO powiedzieć o twoim ;]
Pozdrawiam

kenpu-yaoi kenpu-yaoi.mylog.pl :: czwartek, 5 czerwca 2008 16:14:39
195.117.54.153

To czego sobie Sasuke zażyczy? Może buzi.
Jednak Twój Sasuke mnie rozbija, najpierw taki dobry się zdawał, no a teraz samo zło.
Boski rozdział

wuwusiek wuwusiek.mylog.pl :: czwartek, 5 czerwca 2008 18:48:21
83.26.100.20

"Masz jakieś plany na najbliższy czas? – Dążył dalej do wyjaśniania dziwnej rozmowy z Suigetsu.
- Taaak – podniósł pijacki, kpiący wzrok – przelecieć Ciebie – podniósł rękę kierując ją w kierunek blondyna."

Ten moment mnie rozbroił. Coś wspaniałego. Pijany Uchiha=zarąbisty Uchiha xD Ciekawi mnie, kiedy Sasuke zmieni zdanie co do 'zniszczenia Konohy', no i jakie ma plany wobec Naruto ^^ Mam nadzieje, ze następna notka szybko się pojawi. No i można byłoby Cię udusić, za to, że skończyłaś w takim momencie. jednak nie mogę tego zrobić, bo musisz napisać kolejne części xD

naru90 naru90.mylog.pl :: czwartek, 5 czerwca 2008 20:09:15
89.230.213.34

na deski powaliła mnie koncówka, niemoge sie doczekac nastepnej

Mia666 Mia666.mylog.pl :: sobota, 7 czerwca 2008 19:19:46
83.9.65.187

Ouu yeah..... TA stanowczość Narusia i zachowanie Sasuke (jak nie jest pijany) xD mi się podoba!! ^_^ Notka jest prześwietna!!!! Po prostu Z_A_J_E_N_I_C_E_I_K!!!!!  Gorące pozdrowionka i buziole!!!! :*:*





Przybyło tu fanów.






Zboczuchy <3


Organizacje


Archiwum





Szablon zrobiła Shayla tylko dla mojego Zgreda. Rusz, a z pewnością twoja głowa, zawiśnie na płocie przed moim domem.